::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
::
Ciasta
Desery
Drób
Dziczyzna
Inne mięso
Napoje
Potrawy jednogarnkowe
Potrawy mączne i zbożowe
Potrawy mleczne
Potrawy z grzybów
Potrawy z jaj
Przekąski
Ryby i owoce morza
Sałatki
Sosy
Wieprzowina
Wołowina
Zupy
Mage Knight: Apocalypse No i nie udało się Namco zrobić kolejnej dobrej gry. Koncern mający w swoim dorobku tyle produkcji, że opisanie każdej z nich, nawet w dwóch zdaniach, zajęłoby mi pewnikiem kilka dni, tym razem zawiódł na całej linii. Najnowsza propozycja ojców Donkey Konga, sagi Ridge Racer czy Soul Calibur nie jest niestety taką, w którą chciałbym zagrać dla przyjemności. Niestety, z racji dziennikarskiego obowiązku musiałem się zaopiekować Mage Knight Apocalypse, czyli grą, w której przeniesiemy się do świata pierwotnie wykreowanego, na potrzeby gry planszowej, przez firmę WizKids Games. Przyznać trzeba, że autorzy mieli dobry pomysł na Mage Knight Apocalypse, aczkolwiek nie udało się go im zrealizować prawie w żadnym stopniu. Zacznijmy może od fabuły. Jak zwykle nie jest ona najmocniejszym elementem całości i nie powoduje, że gracz zanurza się w rozgrywce po uszy, by poznać dalsze losy kierowanego bohatera. Nie będę się specjalnie rozpisywał na jej temat, lecz powiem, że scenariusz można ograniczyć do schematu „uratuj świat przed złem”. Rozgrywkę rozpoczynamy od wyboru jednej z pięciu zaimplementowanych postaci (wampirzyca, krasnolud, amazonka, elfa oraz mag Draconum, tj. stwór przypominający smoka), przygotowanych uprzednio przez programistów. Niestety, nie oddano do naszej dyspozycji żadnego kreatora, zatem nie mamy możliwości stworzenia własnego herosa. Kiedy już zdecydujemy, którą z postaci będziemy przemierzać świat gry, to czas się zapoznać z zasadami w nim panującymi. Przenosimy się wobec tego do krótkiego samouczka, a następnie do właściwej części zabawy. Recenzja gry "Dungeon Siege II" Żywot najemnika to w sumie nic przyjemnego. Za marne grosze trzeba narażać własne życie. Powiecie „Trzeba się cenić”. Może to i racja, ale kiedy żołądek jest pusty od wielu dni, a jedynym co potrafi się robić jest wojaczka… czasem po prostu nie ma wyboru i trzeba brać ile dają. Poza tym, zaciągając się, nigdy nie wiesz, czy będziesz bohaterem, czy ciemiężcą. Niby historię piszą zwycięzcy… ale czasem jest po prostu ciężko… Ciężki jest również żywot redaktora serwisu o grach, który musi zrecenzować grę, o której mówi się, że jest jedną z najbardziej oczekiwanych tej jesieni. Hit przed wydaniem, cud nad Wisłą i temu podobne. Mnie przyszło właśnie stawić czoła takiemu wyzwaniu. Moim przeciwnikiem jest Dungeon Siege II stworzony przez Gas Powered Games, wydany przez Microsoft Game Studios, a polskim graczom udostępniony przez CD Projekt. Gra, na którą wszyscy wielbiciele klonów Diablo czekali z utęsknieniem. Gra, która obiecywała wiele wspaniałości. Oto wynik moich zmagań…